Z tej podróży nie wyślemy pocztówki

Siedzieli na plaży w Hondurasie. Byli załamani. Przez trzy miesiące nie sprzedali żadnego tekstu, kończyły się im oszczędności. Kogo w Polsce mogła interesować odległa Ameryka Łacińska, gdy tuż obok – na Ukrainie – trwała rewolucja? Trudne chwile, które przeżywali autorzy w czasie swojej rocznej wyprawy, a o których opowiedzieli w rozmowie z Magdaleną Toblik, są znakomitą przyprawą do historii przedstawionych w „Tańczymy już tylko w Zaduszki”.

 

Tańczymy już tylko w Zaduszki

 

Intencja Marii Hawranek i Szymona Opryszka jest jasna – piszą o niej we wstępie: chcą pokazać Amerykę Łacińską taką, jaka ona w istocie jest, pozbawioną przewodnikowego makijażu, pocztówkowych fotografii, stereotypowych symboli. Skupiają się na społecznościach, które żyją w swoim własnym świecie, niemającym wiele wspólnego z pierwszymi stronami gazet czy czołówkami programów informacyjnych. Hawranek i Opryszek są trochę jak tropiciele skarbów: w pozornej codzienności i zwykłości szukają prawdziwego ducha Ameryki Łacińskiej. Są w tej wędrówce cierpliwi, zdeterminowani i uważni, a za patrona wybierają Ryszarda Kapuścińskiego. Od jego słów „Zatrzymaj się. Obok ciebie jest inny człowiek” zaczynają wstęp do swojego zbioru reportaży. To credo przenika całą książkę.

 

Intencja intencją, ale Hawranek i Opryszek nie popełniają błędu, który ich teksty z miejsca by popsuł: oddają głos bohaterom, a sami usuwają się w cień. Dzięki temu w „Tańczymy już tylko w Zaduszki” pozwalają spojrzeć na Amerykę Łacińską przede wszystkim oczami miejscowych, a dopiero potem swoimi własnymi.

 

Na zbiór składa się 15 historii, na początku każdej z nich zaznaczono, jakiego kraju dotyczy. Autorzy zaglądają m.in. do kolumbijskiej Aracataki – rodzinnego miasteczka Gabriela Garcii Marqueza, peruwiańskiego Puerto Maldonado, w którym rytm życia ludzi wyznacza poszukiwanie złota czy wymierającej wioski La Ciénaga w Ekwadorze. Ich reportaże są i krzepiące (jak opowieść o pierwszej w Meksyku policjantce obywatelskiej), i wstrząsające (tekst o kolonii menonitów w Boliwii). Wisienka na torcie to kończąca zbiór historia o tworzeniu w Paragwaju aryjskiego dystryktu Nueva Germania – znakomicie udokumentowana, wielowątkowa, wciągająca i z ogromnym wyczuciem napisana.

 

Największym atutem reportaży Hawranek i Opryszka jest to, że poza niesztampowym przedstawianiem Ameryki Łacińskiej dotykają najbardziej palących problemów współczesnego świata: biedy, nierówności, walki między postępem a tradycją, radykalizmów. W „Tańczymy już tylko w Zaduszki” widać, że autorzy to zaprawieni w bojach podróżnicy patrzący na świat przez lupę, a nie zadzierający nosa wycieczkowicze. Mają prawdziwą, nie pozorną wiedzę o rzeczywistości, którą opisują i potrafią ją wykorzystać tak, żeby zaciekawić. Dla poszukujących więcej informacji na końcu książki podano źródła do każdego tekstu.

 

Co ważne, nie tylko tematycznie, ale i językowo Hawranek i Opryszek nie wybierają rozwiązań najprostszych. Teksty konstruują w różny sposób: potrafią zgrabnie połączyć opowieści wielu bohaterów, skupić się na jednej postaci, oprzeć się niemal wyłącznie na źródłach historycznych, napisać reportaż w formie zwierzenia. W zbiorze tekstów to wielka wartość, bo pozwala uniknąć sztampy. W tym przypadku ta różnorodność nie psuje do tego spójnego charakteru całości.

 

Prace autorów można już było poznać za sprawą publikacji w „Dużym Formacie”, „Wysokich Obcasach”, „Magazynie Świątecznym”, „Tygodniku Powszechnym” czy wreszcie na ich blogu – intoamericas.com.pl. „Tańczymy już tylko w Zaduszki” nie jest jednak popłuczynami po wcześniejszych tekstach, tylko starannie i mądrze przygotowanym crème de la crème pisania Hawranek i Opryszka. Co tym bardziej warte podkreślenia, to ich książkowy debiut. Ryszard Kapuściński byłby dumny z takich kontynuatorów swoich reporterskich fascynacji.

 

Agnieszka Kapela

 

„Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej”
Autorzy: Maria Hawranek i Szymon Opryszek
Wydawnictwo: Znak Literanova