Centrum Kapuścińskiego

Zaczynam rozumieć moich rówieśników, którzy nie interesują się polskim życiem politycznym. Jako ludzie urodzeni w latach 90. znamy PRL z książek i opowiadań. Mamy do niego emocjonalny stosunek, ale nie dominuje on w naszym postrzeganiu kraju. I o ile należy Wam się, Polacy walczący o wolną Polskę, wdzięczność, nie mogę Wam wybaczyć ciągłego mentalnego tkwienia w PRL-u.

 

 

Mojemu pokoleniu dane było urodzić się w III Rzeczpospolitej. Dostaliśmy przywilej życia w Polsce wchodzącej do Strefy Schengen, NATO, Unii Europejskiej, w otwartym świecie z wolnym rynkiem. Pokolenie „Solidarności” wyrwało Polskę spod władania komunistów i… zatrzymało się. Po świetnej pierwszej zmianie sztafety, polegającej na stworzeniu demokratycznej opozycji, nastąpiło idealne przekazanie pałeczki – to Okrągły Stół i przemiany roku 1989. Trzeci sprinter, który właśnie biegnie, na wyjściu z wirażu zaliczył wyraźne potknięcie. O czwartym, który PRL będzie wspominał jedynie w trakcie najważniejszych rocznic, a na co dzień zamiast wyzywaniem wszystkich wkoło od komuchów zajmie się pracą i normalnym życiem, na razie nawet nie myślę.

 

Jako dziecko lat 90. mam do wychowanych w PRL-u jedno przesłanie – mieliście na rozliczenie przeszłości ćwierć wieku. Jak chcieliście dekomunizować wszystko i wszystkich, trzeba było to robić do końca XX stulecia. Dla mojego pokolenia nie jest najważniejsze kto miał dziadka SB-ka albo legitymację partyjną po studiach. Na szukanie haków i teczek już był czas, a Piotrowicz krzyczący „precz z komuną” wywołuje raczej śmiech politowania niż nienawiść. Dziś opozycja sprzeciwia się ekstremalnym przypadkom pisowskiej dekomunizacji, ale zamiast zbyć „komunistów i złodziei” śmiechem, szukają „komuchów” w partii rządzącej. Wszyscy chcą zdobyć głosy młodych, ale nikt nie chce młodych zrozumieć. A np. lewica nie dostała ich głosów nie dlatego, że wielu czołowych działaczy działało w PZPR, lecz dlatego, że starsi panowie w stylu Millera i Czarzastego zupełnie do nich nie przemawiają.

 

Co gorsza, nie wiem gdzie szukać nadziei. 30- i 40-letnie „młode skrzydła” wszystkich partii bawią się w polowanie na komuchów idąc w ślady swoich starszych o pokolenie lub dwa mentorów. Nawet ludzie tylko nieco starsi ode mnie, za przykładem swoich rodziców, szukają wszechobecnych postkomunistycznych układów i spisków. I co dalej? Za 20 lat wciąż będziemy przeglądać drzewa genealogiczne polityków w poszukiwaniu zawistnego czerwonego elementu?

 

Przez 29 lat udało się stworzyć w miarę normalny, rozwinięty kraj, a uniwersytety wypuszczają w świat pełnych energii i pomysłów młodych ludzi. Historia zahartowała nas, jednak niestety przy okazji rozbujała narodowe ego do niewyobrażalnego poziomu. A politycy muszą wreszcie sobie uświadomić, że chcąc nie chcąc kiedyś oddadzą władzę. Ich następcy będą musieli pozasypywać wszelkie dziury i rowy systematycznie drążone od 1989 r., gdyż młodzi ludzie chcą iść do przodu i tworzyć własną historię. Ciągłe rozpamiętywanie PRL-u naprawdę przestało nas interesować, więc drodzy politycy, macie ostatnią szansę. I obyście na finiszu mieli jeszcze kogoś gotowego do przejęcia pałeczki i dalszego sprintu. Bo dobrzy sportowcy zawsze mogą znaleźć sobie inny paszport.

 

Jakub Banan Banasik

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Potrząsanie akwarium

Potrząsanie akwarium

"Zawsze wiedział, że interesuje go tylko dokument" - sylwetka Marcela...
Chłopiec z Placu Broni

Chłopiec z Placu Broni

Prezentujemy pierwszy fragment naszej książki "Bratanki. 11 niezwykłych portretów"
Nobel ma w sobie coś z kobiety

Nobel ma w sobie coś z kobiety

O Swietłanie Aleksijewicz, Nagrodzie Nobla i Białorusi pisze Alesia Ptushka...

Name required

Website