Centrum Kapuścińskiego

„Byłe zakonnice nikomu nie opowiadają o swoim życiu. Nie występują w telewizji. Powiedzieć złe słowo na zakon, to stanąć samotnie przeciw Kościołowi. Nie mówią znajomym ani rodzinie, bo ludzie nic nie rozumieją. Dla ludzi świat jest prosty: odeszła, bo na pewno w jakimś księdzu się zakochała. W ciążę z biskupem zaszła. Jak one tam bez chłopa wytrzymują? Chyba w czystości nie żyją?”

 

 

Dziennikarka, psycholożka, badaczka. Sztuki reportażu uczyła się od Hanny Krall. Tak krótko można opisać Martę Abramowicz. Od lat badała nierówności społeczne, a w międzyczasie pisała krótkie i lekkie artykuły, aż w końcu przyszedł czas na jej reporterski debiut. W 2016 roku ukazała się książka „Zakonnice odchodzą po cichu”, która niemalże od razu wywołała gorącą dyskusję. I nic dziwnego. Abramowicz oddała głos tym, o których nikt nie chciał słyszeć –  zakonnicom, które porzuciły habit.

 

To bardzo ważna, ale i smutna książka. Pokazuje absurdy życia w klasztorach: to, że w XXI wieku zakonnice wciąż są uważane za służące księży, nie mają prawa posiadać praktycznie żadnych rzeczy osobistych, nie mogą nawet decydować o tym, z którą z sióstr chcą porozmawiać. Zakonnica nie może sobie nawet zwykłego precla do zjedzenia kupić, bo zabrano jej prawo do posiadania własnych pieniędzy. Mamy XXI wiek, a w Kościele wciąż panuje zaściankowy seksizm. Tylko świetnie ukryty, bo zakonnicom mówić o tym nie wolno, a te, które odejdą z klasztoru wstydzą się to robić, bo czują się upokorzone. A przecież księża mogą mieć smartfony, laptopy, samochody. Mogą robić praktycznie wszystko, co chcą i nawet jeśli równa się to łamaniu jakiegoś przykazania czy zasady, to nie spotyka ich za to jakaś wielka kara (jeśli na tym etapie tekstu się nie zgadzamy, drogi Czytelniku, to odsyłam Cię do książki „Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu” Marcina Wójcika).

 

Podobnie jak wspomniana przed chwilą książka Wójcika, reportaż „Zakonnice odchodzą po cichu” nie jest nagonką na Kościół. Wręcz przeciwnie – Marta Abramowicz wykazuje się naprawdę godnym podziwu obiektywizmem dziennikarskim, całkowicie oddając głos byłym zakonnicom. Pokazuje to, czym kierują się kobiety, które wstępują do klasztorów i te, które postanawiają opuścić ich mury. Co więcej, warto przeczytać obie książki, ponieważ pod pewnym względem stanowią one swoje uzupełnienie.

 

Czy polecam tę książkę? Oczywiście, że tak. Ale polecam także uzbroić się w duże pokłady cierpliwości, bo to, co Abramowicz w niej opisuje szokuje. I to bardzo.

 

Magdalena Bojanowska

 

„Zakonnice odchodzą po cichu”
Autorka: Marta Abramowicz
Wydawnictwo Krytyka Polityczna
Rok wydania: 2016

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Który to świat?

Który to świat?

Druga część opowieści o Malezji. Pisze i fotografuje Weronika Rzeżutka...
Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Wywiad Agnieszki Kapeli
Paweł Cywiński: Biedak ubrany w ideały

Paweł Cywiński: Biedak ubrany w ideały

„Duży Format zmonopolizował reportaż” – rozmowa z Pawłem Cywińskim

Name required

Website