Centrum Kapuścińskiego

Pisarz, dziennikarz, pracownik Human Rights Watch. Przede wszystkim jednak – człowiek, dla którego los innych nie jest obojętny. Kluczem do sukcesu jego reportaży o Afryce jest wielka wrażliwość i chęć nagłaśniania problemów społeczeństw afrykańskich.

 

 

Ben Rawlence już w młodości interesował się Afryką. Zrobił licencjat z historii i języka swahili na Wydziale Orientalistyki i Studiów Afrykańskich Uniwersytetu Londyńskiego. Studia magisterskie kontynuował w Stanach Zjednoczonych. Skończył stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie w Chicago. Później pracował jako doradca brytyjskiego parlamentu w sprawach międzynarodowych.  Był też doradcą partii liberalnej w Tanzanii. Pisał m.in do The New York Times i The Guardian.

 

Wyróżnia go ponadprzeciętna wrażliwość i chęć poznania otaczającego świata. W pracy dziennikarskiej i reporterskiej nie skupia się wyłącznie na faktach. Ważne są dla niego jego własne emocje. Zdaniem Rawlence’a dobry reportaż to nie tylko zbiór informacji, ale historia opowiedziana w taki sposób, że czytelnik angażuje się w to, co dzieje się na kolejnych stronach, a bohaterowie nie są mu obojętni. „Chcę, żeby reportaż, który czytam, zabrał mnie w prawdziwą, poruszającą podróż, a jeśli to możliwe, chcę być po tej podróży choć odrobinę innym człowiekiem. Jednak najbardziej chcę czuć. To główny powód, dla którego czytam” – wyznaje dziennikarz w rozmowie opublikowanej przez wydawnictwo Foyles.

 

W latach 2006-2013 pracował dla Human Rights Watch na Półwyspie Somalijskim, w Kenii, Nigerii, Ugandzie i Zanzibarze. To właśnie ta praca umożliwiła mu napisanie dwóch książek. Pierwszy reportaż, niewydany w Polsce, „Radio Congo: Signals of Hope from Africa’s Deadliest War”, opublikował w 2012 r. Recenzenci i krytycy przyjęli go z uznaniem, a The Economist ogłosił go Książką Roku 2012. W ramach pracy odwiedził również największy ówcześnie obóz dla uchodźców (niemal 300 tys. mieszkańców) znajdujący się w mieście Dadaab na pograniczu kenijsko-somalijskim. W tym czasie zbierał dane dla HRW, poznawał życie i codzienność mieszkańców obozu. I to właśnie wtedy przeprowadził wywiady z dziewięciorgiem młodych Somalijczyków, którzy zostali bohaterami „Miasta Cierni”.   Jak powiedział w wywiadzie dla Huffington Post, do napisania tej książki  skłoniło go pragnienie podniesienia świadomości ludzi o sytuacji w Afryce oraz dążenie do zmiany w społeczeństwach trzeciego świata. „Cała książka opowiada o odporności. Chodzi o to, jak ludzie radzą sobie w ekstremalnej, obozowej rzeczywistości. Zdumiewa mnie nadzieja wbrew przeciwnościom losu” – dodaje Rawlence.

 

Paweł Sadowski

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Nobel ma w sobie coś z kobiety

Nobel ma w sobie coś z kobiety

O Swietłanie Aleksijewicz, Nagrodzie Nobla i Białorusi pisze Alesia Ptushka...
Chemik schodzi na złą drogę

Chemik schodzi na złą drogę

O Kacprze Choromańskim, który zawodowo analizuje krwawe ślady, pisze Anna...
Chłopiec z Placu Broni

Chłopiec z Placu Broni

Prezentujemy pierwszy fragment naszej książki "Bratanki. 11 niezwykłych portretów"

2 comments

  1. A says:

    Cze 7, 2017

    Odpowiedz

    B. ciekawa rozmowa

  2. B says:

    Lis 14, 2017

    Odpowiedz

    mam, czytałem, polecam 🙂

Name required

Website