Zielone tabu

Nowy Folder - Zdrowaś Mario

 

Marihuana ma wiele obliczy, legalne i nielegalne, lecznicze i rekreacyjne. W Polsce dopiero od niedawna pracuje nad modelem tego jak w cywilizowany sposób używać tego daru natury. Aleksandra Pezda sprawdziła, jak radzą sobie pacjenci, których uratować mogą jedynie konopie. Owocem jej pracy jest książka „Zdrowaś mario. Reportaże o medycznej marihuanie”.

 

 

Aleksandra Pezda jest dziennikarką „Gazety Wyborczej”, publikuje dla Onetu i prowadzi autorską audycję w radiu Tok FM. W książce „Zdrowaś mario” przedstawiła historie piętnaściorga pacjentów, którzy, wbrew polskiemu prawu, często z powodu swojego zdrowia, sięgali po RSO (olej z konopi).

 

W wywiadach promujących książkę autorka mówiła, że chciała dowiedzieć się, czy marihuana naprawdę pomaga, czy jest to mit. „Zdrowaś mario” pokazuje, jak wygląda światowe podejście do leczniczej marihuany oraz jak polscy lekarze i pacjenci radzą sobie z zakazem stosowania substancji, która niekiedy ratuje życie. Dziennikarka dotarła zaledwie do trzech lekarzy w Polsce, którzy nie boją się przepisać leku opartego na substancjach aktywnych zawartych w konopi oraz posiadają wiedzę na temat dawkowania w odpowiedniej proporcji kannabinoidów z marihuany na różnych etapach terapii. Wyrazem wielkiego zaangażowania reporterki w temat był wyjazd do Izraela, gdzie rozmawiała z lekarzem prowadzącym badania nad działaniem marihuany w przypadku różnych chorób: astmy, autyzmu, padaczki lekoopornej, stwardnienia rozsianego czy choroby Leśniowskiego-Crohna.

 

Ludzi, o których czytamy, ból i wizja rychłej śmierci pchnęły do nielegalnej uprawy konopi i szukania w Internecie sposobu produkcji substancji leczących na własną rękę. Jeden z chorych wpadł przez zapach kwitnących kwiatów, który roznosił się po kamienicy. Na innego doniósł kuzyn-policjant. Polskie prawo funkcjonuje tak, że odpowiadali oni przed sądem za zbrodnię. Rodzice dzieci chorych na padaczkę lekooporną organizowali wspólnie transport suszu z aptek w Holandii. Mieli legalne recepty, legalnie kupowali lekarstwo, tylko transport w świetle polskiego prawa był przemytem.

 

Historie ze „Zdrowaś mario”, choć są reportażami, nie mogą funkcjonować samodzielnie. Na przestrzeni całej książki rozsiane są informacje na temat polskiego prawa, działania leczniczej marihuany i tego, jak wyglądała jej historia w Polsce i na świecie. Niektórzy bohaterowie, jak na przykład Dorota Gudaniec, mama chłopca z zespołem Downa, pojawia się niemalże w każdym rozdziale.

 

Czytając książkę, czułam, że jest ona świetnie dopracowana i przemyślana. W tekstach widać zaangażowanie i staranność autorki. Ani razu nie zwątpiłam w jej wiarygodność. Bardzo podoba mi się zabieg, polegający na tym, iż dziennikarka jest również bohaterką – m.in. uczestniczyła przy nielegalnym procesie domowej produkcji RSO. Opowiada także o tym, jak wyglądało szukanie kontaktu z rodzicami chorych dzieci oraz jak jej informatorzy w strachu przed odpowiedzialnością karną rezygnowali z współpracy.

 

Sposób prowadzenia opowieści sprawił, że z każdym rozdziałem miałam wrażenie, że poznaję wielką tajemnicę związaną z tematem konopi, jak również, że już nic ciekawszego nie da się o tym powiedzieć. Jednocześnie miałam świadomość, że przede mną jeszcze wiele stron, które przyniosą kolejne interesujące historie. Dla mnie „Zdrowaś mario” miała tylko jedną wadę. W połowie książki, kiedy po raz drugi pojawia się wątek chorych dzieci, miałam nieodparte wrażenie, że czytam tą samą opowieść tyle, że bohaterowie nazywali się inaczej niż ci kilka stron wcześniej. Wtedy pojawiło się lekkie znużenie, które musiałam przezwyciężyć, żeby nie porzucić lektury.

 

Reportaż Aleksandry Pezdy jest bardzo potrzebny, aby ludzie zrozumieli, że marihuana nie jest jedynie narkotykiem, ale szansą na przeżycie albo chociaż na godną śmierć. Nie powinno się jej ludziom zabraniać.

 

 

Tytuł: „Zdrowaś mario. Reportaże o medycznej marihuanie”
Autor: Aleksandra Pezda
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
Rok Wydania: 2018