Ziemia płaska i młoda


„Aby zawsze, ale to zawsze, gdy słyszymy o czymś ‹‹oczywiście absurdalnym››, podjąć próbę dowiedzenia się, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi, a w idealnym przypadku po prostu zapoznać się ze źródłowymi artykułami naukowymi”.


Na stawiane przez Łukasza Lamżę w tytule pytanie „Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze?” odpowiedź mogłaby brzmieć: „niczego nas nie uczą”, a w najlepszym wypadku: „uczą nas bzdur”. Jednak Lamża się nie zgadza: pseudonauka uczy nas poznawania rzeczywistego stanu rzeczy i zmusza do głębszego researchu. Autor staje przed próbą wyjaśnienia nie tylko, kim są płaskoziemcy, homeopaci, różdżkarze i inni parający się pseudonauką, ale też co nimi kieruje i, przede wszystkim, dlaczego ich rozumowanie jest błędne – a raczej niezgodne z dotychczasowymi ustaleniami świata nauki.


Oprócz powszechnie znanych poglądów, jakie głoszą antyszczepionkowcy, homeopaci, płaskoziemcy czy zwolennicy wysokich dawek witaminy C, poznajemy też inne, jak nazywa to autor, „światy równoległe” (bo niektórym spojrzeniom naprawdę ciężko nadać etykietę naszego świata).


Świat audiofilów ekstremalnych to świat fanów dobrego dźwięku, zafiksowanych na punkcie posiadania najlepszego sprzętu – i mowa tu nie tylko o oczywistych dobrych głośnikach, ale też o kablach zasilających czy podstawkach pod nie, aby nie stykały się z podłogą… Ma to na celu osiągnięcie niczym nieskażonego doznania dźwiękowego, a różnicę między kablem zasilającym z marketu a kablem za 7 tysięcy złotych, według audiofilów ekstremalnych, „po prostu słychać”.


Chemtraile, czyli „zabójcze smugi” widzimy na niebie prawie każdego dnia – to białe nitki skondensowanej pary wodnej ciągnące się za przelatującym samolotem. Smugowcy widzą je jako złowrogie narzędzia modyfikujące klimat, pozwalające na kontrolę ludzkich umysłów i wywołujące tzw. chorobę Morgellonów – pojawianie się na skórze ran zawierających mikrowłókna i… podzespoły elektroniczne.


Irydologią nazywamy metodę rozpoznawania chorób na podstawie wyglądu tęczówki. Podejrzenie zapalenia płuc – po co iść do lekarza? Wystarczy mieć mapę oka! Nic prostszego: patrzysz w lustro, porównujesz wygląd swojej tęczówki z mapą, diagnozujesz się i leczysz sam. Choć irydologia była rzekomo praktykowana już w XVII wieku, oficjalnie powstała na przełomie XIX i XX. Oczywiście, nie stanęło to na przeszkodzie stworzenia chińskiego rodowodu tej pseudonauki – w końcu wszystko, co pochodzi ze Starożytnych Chin, musi być skuteczne.


Kolejnym światem jest świat powstały dokładnie 22 października 4004 roku p.n.e., jak głoszą kreacjoniści młodoziemscy. Pogląd ten opiera się na wyznaczeniu wieku Ziemi na podstawie Biblii. Nie jest ważne, że Adam, pierwszy człowiek, spłodził syna w wieku 130 lat i żył lat 800. Przestaje mieć znaczenie też kompletna niewykonalność projektu „arka Noego” – jeśli kreacjonistom młodoziemskim nie uda się czegoś „logicznie” poprzeć, zawsze mogą powołać się na Boga, który jest w końcu wszechmogący.


Radiestezja polega na zwalczaniu złej energii pochodzącej z żył wodnych płynących pod naszymi stopami, plam energetycznych czy węzłów „siatki szwajcarskiej” (lub, jak kto woli, „siatki Hartmanna”). Okazuje się jednak pseudonauką dość niedopracowaną – Łukasz Lamża zatrudnia czworo radiestetów, którzy gubią się w odpowiedziach, gdy autor próbuje dociec, za co tak naprawdę płaci.


Pojawiają się w książce jeszcze teorie o powiększaniu piersi w hipnozie, o wodzie surowej (czyli na pewno zdrowej!) i ustrukturyzowanej, która, jak kot z okładki pamiętliwa, w odpowiednim momencie „przypomni” sobie, że sto lat temu pływały w niej cząsteczki ołowiu, czy poglądy, że globalne ocieplenie nie istnieje (bo przecież nauka nigdy nie jest w stu procentach pewna).


Łukasz Lamża, kolokwialnie mówiąc, odwalił kawał dobrej roboty. Kawał – bo musiał przekopać się przez naukowe i pseudonaukowe tomiszcza, a dobrej – bo naprawdę nieźle wytłumaczył, o co chodzi i o co nie chodzi. Miejscami książka jest bardzo edukacyjna – autor wykłada teorie potrzebne, aby zrozumieć stan faktyczny i stan głoszony przez pseudonaukę, popierając wszystko świetnymi przykładami. Miejscami też jest bardzo zabawna, nie tylko w kategorii absurdalności poglądów, ale również w warstwie językowej. Można ją czytać w dowolnej kolejności – każdy rozdział stanowi odrębną całość i w każdym znajdują się odwołania do innych, co można uznać za idealne łączenie się ze sobą pseudonauk.


Warto też rozwinąć cytat podany na początku. Autor stara się nie wyśmiewać poglądów sprzecznych z nauką, tylko zrozumieć je i wytłumaczyć czytelnikom. Podejrzewam, że wiele osób czasem zastanawia się nad nie tyle prawdziwością, a wyłącznością samej nauki. Nie chodzi tu może o oczywistość, że ziemia nie jest płaska (nawet płaskoziemcy „twierdzą, że wierzą”, a nie po prostu „wierzą” w swoje założenia), ale np. o walkę medycyna kontra medycyna alternatywna. Aspiryna, owszem, pomoże na przeziębienie, ale czy jest lepsza od herbaty z miodem i cytryną? Wybór należy do nas. Audiatur et altera pars i utylitaryzm, a wszyscy będą szczęśliwi.


„Światy równoległe. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze”

Autor: Łukasz Lamża

Wydawnictwo Czarne 2020