Życie w nieprzyjaznym raju

 

W 1962 roku na granicy między Koreą Północną i Południową stacjonowały tysiące amerykańskich żołnierzy. Jeden z nich, James Joseph Dresnok, opuścił swój oddział i udał się na północ, w kierunku najbardziej antyamerykańskiego kraju na świecie. Potem słuch o dezerterze zaginął.

 

Czterdzieści trzy lata później, w 2005 roku, grupa dokumentalistów z BBC poleciała do Korei Północnej, aby porozmawiać z Dresnokiem. Okazało się, że Amerykanin nie tylko przeżył ucieczkę do wrogiego mu państwa, ale także stał się elementem propagandy szerzącej nienawiść do jego ojczyzny. – Nigdy nie żałowałem, że wybrałem Koreańską Republikę Ludowo-Demokratyczną – to jedno z pierwszych zdań, jakie wypowiada Dresnok w filmie „Korea Północna: za linią demarkacyjną”, nakręconym przez Daniela Gordona.

Zanim Dresnok zdecydował się na ucieczkę, porzuciła go narzeczona. Za niesubordynację groził mu sąd polowy. Został sam, bez jakichkolwiek perspektyw na przyszłość. Marsz w stronę północnokoreańskich pozycji powinien zakończyć się dla niego śmiercią. Jednak stało się inaczej. Koreańczycy schwytali dezertera, a następnie poddali gruntownej reedukacji. Po jej zakończeniu Amerykanin rozpoczął karierę gwiazdy północnokoreańskiego kina. Ze względu na pochodzenie angażowano go do niezliczonych filmów i seriali propagandowych, gdzie zawsze odgrywał rolę imperialistycznego diabła. Partia przydzieliła mu duże mieszkanie w centrum Pjongjangu oraz żonę, a gdy ta zmarła, przyznano mu drugą. O jego zasługach rozpisywały się wszystkie reżimowe media. Z czasem Dresnok został również wykładowcą języka angielskiego na uniwersytecie imienia Kim Ir Sena. W objęciu tego prestiżowego stanowiska nie przeszkodził mu wcale fakt, iż sam, jako sierota, odebrał zaledwie podstawowe wykształcenie…

Po ponad 40 latach spędzonych w Korei Północnej jedyne, co łączy Jamesa Dresnoka z milionami innych Amerykanów to masywna i otyła sylwetka. Wydaje się ona czymś nierzeczywistym w totalitarnym państwie, które nieustannie doświadcza klęski głodu. – Nawet w najgorszym okresie przyznawano mi dzienną rację 800 gramów ryżu. Ludzie umierali na polach, abym ja mógł żyć – wyznał Dresnok przed kamerą.

Brytyjscy dokumentaliści nadali jego opowieści imponującą oprawę. Wykorzystali setki archiwalnych zdjęć i nagrań, a także porozmawiali m. in. z dowódcą jednostki, w której służył. Razem z Dresnokiem odbyli wycieczkę po stolicy Korei Północnej, by na własne oczy przekonać się, jak wygląda jego codzienność. Nakręcony przez nich materiał trwa półtorej godziny, ale to – jak przystało na produkcję BBC – majstersztyk. Można go bez większych problemów odnaleźć i obejrzeć w sieci. Tam też znalazłem komentarz, który chyba najlepiej oddaje istotę filmu Daniela Gordona: Lepiej być bohaterem w najgorszym kraju na świecie, niż nikim w najlepszym.

 

 

Bartosz Jaster

 

 

Tytuł: „Korea Północna: za linią demarkacyjną” (ang. „North Korea: Crossing the line”)
Reżyser: Daniel Gordon
Kraj: Korea Północna, USA
Rok: 2006
Czas trwania: 1h 30min