Centrum Kapuścińskiego

Ostatnio robi się wszystko, aby Polakom słowo „islam” kojarzyło się terroryzmem, nienawiścią i okrutnymi zabójstwami chrześcijan. Jednak wciąż mało kto zdaje sobie sprawę, że największymi ofiarami tej religii, a właściwie jej skrajnie radykalnej odmiany, są jej wyznawcy. W szczególności zaś – kobiety.

Zaleć niewiastom, aby spuszczały oczy, aby strzegły swej czystości, i tylko to ze swego ciała okazywały, co powinno być odkryte.

Amira urodziła się w jednym z miast na północy Arabii Saudyjskiej. Jak każda mała dziewczynka uwielbiała bawić się z bratem i jeździć na rowerze. – Myślałam, że tak będzie zawsze, że będę mogła normalnie komunikować się z chłopcami – opowiada. Złudne przekonanie.

 

Według islamu 9-letnie dziewczynki wchodzą w okres dojrzewania. Od tej pory muszą nosić hidżab (to słowo pochodzące od haja – skromność, oznacza zasłonę, kurtynę): chustę zakrywającą włosy, uszy i szyję. W Arabii Saudyjskiej kobiety mogą odsłaniać wyłącznie dłonie i oczy, dlatego właśnie noszą burki (pełny strój zakrywający całe ciało kobiety, łącznie z oczami – widzenie umożliwia specjalna siatka). Jednak rodzina Amiry tego nie praktykuje – noszą wyłącznie hidżaby.

 

Kiedy więc Amira kończy 9 lat, ojciec zabiera jej ukochany rower, od tej pory musi zacząć nosić hidżab i zasłaniać włosy, nie może też rozmawiać z mężczyznami. Początkowo dziewczynka nie zakrywa włosów przed rodziną, kiedy jednak podczas wizyty jeden z kuzynów widzi, że nie założyła hidżabu, robi jej z tego powodu awanturę. Zmusza, by zakryła włosy…

 

 

Mężczyźni stoją nad kobietami ze względu na to, że Bóg dał wyższość jednym nad drugimi.

15-letnia Amira po raz pierwszy się zakochała. – Czułam się bardzo szczęśliwa – wspomina. Aby zachować tajemnicę, z Faridem kontaktowali się tylko telefonicznie: pisali SMS-y, dzwonili do siebie jedynie, kiedy rodziców nie było w domu, spotykali się w sklepie. Byli bardzo ostrożni, gdyż zgodnie z zasadami islamu nie wolno im było nawet rozmawiać. Po jakimś czasie rodzina dziewczyny zaczęła coś podejrzewać – za często wychodziła bez pytania o zgodę. Amira łudziła się, że z bratem może porozmawiać o wszystkim, także o tym. Jednak on nie zaakceptował tego związku, powiedział, że nie wolno jej się spotykać z mężczyznami.

 

Mimo to związek trwał. Jakiś czas później 16-letnia już Amira wraz z Faridem nie poszli do szkoły: pojechali nad jezioro. Jej rodzice wyjechali, więc czuli się bezpieczni, byli pewni, że nikt się nie dowie. Zaparkowali samochód, zaczęli rozmawiać… Nagle pojawiła się policja religijna. – Walili w szyby, krzyczeli, że robimy złe rzeczy – opowiada Amira. – Zostaliśmy potraktowani jak przestępcy, jakbyśmy kogoś zabili – mówi.

 

W Arabii Saudyjskiej mężczyzna nie może rozmawiać z obcą kobietą, a tym bardziej dotknąć jej czy wziąć za rękę. Na straży przestrzegania tej i wielu innych wyznaczonych przez Koran zasad stoi policja religijna. Obecnie zakres jej działania zmniejszył się i ogranicza się głównie do pouczania. Jednak w sytuacjach wyraźnego łamania zasad islamu ma prawo do aresztowań.

 

Farid został skuty, oboje zabrano do więzienia. Po Amirę przyjechał wujek, ale dopiero kiedy podpisał oświadczenie, że taka sytuacja już nigdy się nie powtórzy, została wypuszczona. Wróciła do domu, który zamienił się w piekło. Matka krzyczała, że przyniosła wstyd rodzinie, ale ojciec spokojnie zaprosił ją do innego pokoju. – Myślałam, że wszystko mi wytłumaczy, że powie, co zrobiłam źle – wspomina Amira. Jednak on nie zamierzał z nią rozmawiać: zdjął skórzany pas, uderzył raz, drugi, trzeci… Amira była w szoku, przerażona. Nawet po kilku latach na wspomnienie tego dnia w jej oczach pojawiają się łzy.

Bóg ci nakazał, abyś uwielbiał tylko Jego. Zalecił także dobroć w stosunku do waszych ojców i matek.

Amira była jeszcze w liceum, kiedy dostała propozycję ślubu z dalekim kuzynem. Zapewniał, że ją kocha, chce poślubić i będzie o nią dbał. – Jestem dopiero w liceum! Nikt z moich znajomych nawet nie jest zaręczony! – oburzyła się i zdecydowanie odrzuciła propozycję. Jednak to nie było takie proste.

 

Małżeństwo w islamie ma bardzo wysoką rangę: jest podstawą moralnie czystego społeczeństwa. Według Koranu formalny związek między kobietą a mężczyzną powinien być pełen miłości, gdyż małżeństwo jest darem od Allaha: „I z Jego znaków jest to, iż On stworzył dla was żony z was samych, abyście mogli odpocząć przy nich; i ustanowił między wami miłość i miłosierdzie”. Narzeczeni mogą do siebie przychodzić, a nawet u siebie nocować, ale nie mogą razem mieszkać.

 

Jak większość ślubów w Arabii Saudyjskiej, ten także był zaaranżowany przez rodziców. Zaczęli więc szantażować Amirę: jeśli się nie zgodzi, to nie skończy liceum, nie pójdzie na studia, będzie miała zakaz podróżowania. Matka tłumaczyła, że to szansa na lepsze życie: dostanie wielki dom, pieniądze, wszystko, czego zapragnie. – Rodzice myśleli tylko o korzyściach materialnych, mówili, że moje życie się poprawi – wspomina Amira łamiącym się głosem. I dodaje, że aranżowane małżeństwa są jak sprzedaż kobiet.

 

W tym czasie dziewczyna nie chodziła do szkoły: rodzice twierdzili, że znajomi mają na nią zły wpływ, bo są przeciwni jej zamążpójściu. Rodzina wciąż ją namawiała, kuzyn podarował jej drogie perfumy. W końcu Amira zgodziła się na ślub. Uroczystość zorganizowana została z przepychem, zaproszono wielu gości. – Większości z nich nawet nie znałam, ale w moim kraju już tak jest, że kiedy córka wychodzi za mąż, rodzice zapraszają wszystkich swoich znajomych. Nawet tych, z którymi od lat nie rozmawiali – wyjaśnia. Amira jest bardzo drobna, dlatego matka uszyła dla niej ogromną suknię. Kiedy szła w niej przez wielką salę pełną ludzi, wszyscy na nią patrzyli. Rozglądała się niespokojnie, czuła nieswojo…

 

 

Powinniście brać za żonę kobietę religijną, a zaznacie spokoju.

Już pierwszy miesiąc małżeństwa ukazał prawdziwą twarz mężczyzny, który podobno tak bardzo zakochał się w Amirze: obiecywał złote góry, jej życie miało zmienić się na lepsze, miała mieć wszystko, czego tylko zapragnie. Tymczasem po powrocie do domu jedynie spał i jadł przynoszone z restauracji posiłki, na które ona nie mogła już patrzeć. Dziewczyna straciła apetyt, nic nie jadła, bardzo schudła. Całymi dniami siedziała w domu. – Czułam się jak w więzieniu. Nawet przez okno nie mogłam patrzeć. W końcu poprosiłam męża, aby poszedł ze mną do sklepu kupić buty. Jego odpowiedź była jak uderzenie w twarz: zaczął krzyczeć, że nigdzie ze mną nie pojedzie, że nie będzie wydawał na mnie pieniędzy i żebym poszła z tym do ojca. Co miałam zrobić? Poszłam do rodziców i poprosiłam o pieniądze, ale ojciec bardzo się zdenerwował. Pytał, dlaczego to on ma mi je dawać, skoro mam męża – opowiada.

 

Status prawny Saudyjek można porównać do pozycji dziecka: bez zgody ojca czy męża nie mogą same o niczym decydować. Jeśli mąż nie chce, aby jego żona wyjeżdżała, zabiera jej paszport. To samo dotyczy pracy kobiet, zasłaniania przez nie twarzy burkami, spotkań ze znajomymi czy nawet wychodzenia z domu.

 

Taka sytuacja trwała, aż w końcu Amira zagroziła, że jeżeli mąż nie zabierze jej gdziekolwiek, aby mogła po prostu wyjść, to pojedzie ze swoimi kuzynami. Mężczyzna uległ i dziewczyna wreszcie opuściła domowe więzienie! Jednak szczęście nie trwało długo: na parkingu przed sklepem mąż zrobił awanturę, krzyczał, że i tak już wydał na nią bardzo dużo pieniędzy i więcej nie ma zamiaru. [Chodziło o pieniądze, które dał jej rodzinie przed ślubem: ok. 35 tys. złotych – przyp. red.] Upokorzona i zapłakana Amira wróciła z mężem do domu. W pokoju popchnął ją na łóżko i zmusił do stosunku, choć kiedyś obiecywał, że tego nigdy nie zrobi… Po wszystkim tłumaczył, że to dlatego, by żona go nie zostawiła.

O wy, którzy wierzycie! Nie bierzcie sobie bliskich przyjaciół spoza waszego grona.

Kiedy Amira kończy liceum, Nadira, jej dobra znajoma proponuje, aby przyjechała na studia do Polski. Mimo początkowych wątpliwości, decyduje się na wyjazd. Informuje o tym męża. Ten jest wściekły, robi awantury i nie chce się zgodzić. Jednak w kontrakcie, który podpisywali podczas ślubu, było wyraźnie zaznaczone, że Amira ma skończyć studia – tak postanowił jej ojciec i mąż nie może jej tego zabronić. Rodzice opłacają czesne na zagranicznych uczelniach jej rodzeństwu, więc sfinansują także studia Amiry. Przed wyjazdem ojciec ostrzega, że nie wolno jej rozmawiać z mężczyznami: – Nas z tobą nie będzie, ale Bóg będzie – mówi. Pod dziewczyną uginają się nogi…

 

Amira jest tak drobna, że w samolocie stewardessy traktują ją jak dziecko: przynoszą czekoladę, książeczkę do czytania, opiekują się nią. Po 14-godzinnym locie ląduje w Polsce. Nie mówi ani po polsku, ani po angielsku. Nie wie, jak się wydostać z lotniska. Zapłakana dzwoni do ojca. – Mówiłam, że mnie zostawił, że nie wiem, gdzie jestem, gdzie jest mój bagaż – opowiada. Zapłakana, drżącym głosem próbuje pytać ludzi. W końcu ktoś jej pomaga, udaje się też odnaleźć Nadirę, która zabiera ją do siebie.

 

Po kilku dniach Amira rozpoczyna kurs angielskiego. Tam poznaje Miray, dziewczynę z Turcji, która, choć również pochodzi z kraju muzułmańskiego, zachowuje się o wiele swobodniej. Np. pije alkohol i zachęca też Amirę, która nigdy tego nie robiła. W Arabii Saudyjskiej ze względów religijnych spożywanie napojów alkoholowych jest zabronione, chociaż mężczyźni piją i nie spotyka ich za to żadna kara. Miray mówi, że Amira jest młoda, że musi się bawić, że rodzice nigdy się o tym nie dowiedzą… Przez miesiąc dziewczyna odmawia, ale pewnego wieczoru Turczynka przychodzi przynosi butelkę wódki, robi drinka, wyciąga w jej kierunku szklankę: – Nawet nie poczujesz alkoholu, będzie ci tylko lepiej – kusi. Amira z Nadirą w końcu postanawiają spróbować: upijają się dwoma drinkami.

 

Następnym krokiem „normalizacji” dwóch Saudyjek jest według Miray było wyjście na miasto. Amira stanowczo odmawia: – Bałam się, że moi rodzice się dowiedzą i zrobią mi krzywdę – opowiada. Jednak Nadira nie ma już oporów i w końcu namawia Amirę, by poszły do baru. Dla dziewczyn wszystko jest nowe: – Dla mnie to wyglądało jak scena z filmu, ludzie tańczyli, śpiewali… – wspomina. Zachwycona, ale i przerażona, nerwowo się rozgląda, bojąc, że ktoś ją zauważy. – Moi rodzice by umarli, jakby mnie zobaczyli – myśli. Jednak wpływ nowych znajomych jest silniejszy od strachu: dziewczyna zaczyna co weekend chodzić do klubów. Choć wciąż się boi.

 

Na początku pobytu w Polsce Amira nie je mięsa, gdyż nie jest ono halal, czyli zwierzęta nie zostały zabite zgodnie z rytuałem. Co prawda w Polsce są sklepy, w których można nabyć mięso halal, jednak jest ono zbyt drogie, aby studentka mogła sobie na nie pozwolić. Teraz Amira je każdy rodzaj mięsa.

 

Pierwsze kontakty z Polakami nie są dla Amiry miłe. Nieraz spotyka się z wyzwiskami, groźbami a nawet agresją, niektórzy każą jej wracać do siebie. Jest przerażona: zamiast hidżabu zaczyna zakrywać włosy zwykłą chustą. Dzięki temu nie rzuca się w oczy, czuje się bezpieczniej. Wszystko zmienia jedno spotkanie: w klubie poznaje Janka. Nie znają dobrze angielskiego, więc porozumiewają się głównie za pomocą translatora. Zaprzyjaźniają się, coraz więcej rozmawiają, chodzą na spacery, coraz lepiej się poznają, dyskretnie flirtują. Zaczyna rodzić się między nimi uczucie. Jednak Amira wciąż nie przyznaje się, że ma męża. Kiedy mówi, że wraca na jakiś czas do Arabii, postanawiają, że chcą dalej utrzymywać kontakt.

Zaprawdę, gorsi od zwierząt u Boga są ci, którzy odrzucili wiarę i nie wierzą.

Po kilkumiesięcznym pobycie w Polsce Amira i Nadira wracają do domu. – To było jak powrót do innego świata – opowiada. W głowie kłębią się myśli, że zrobiły coś bardzo złego, niewybaczalnego. Zachowują się nerwowo, cały czas o tym szepczą. Każde pytanie o życie w Polsce sprawia, że serce w nich zamiera. Boją się, że rodzice się dowiedzą i już nigdy nie pozwolą im wyjechać.

 

W trakcie pobytu w domu Amira cały czas udaje: wie, że jeśli mąż zorientuje się, że coś jest nie tak, zabierze jej paszport. Wtedy już nigdy nie będzie mogła wyjechać. W końcu mówi, że ma egzaminy na studia i musi wcześniej wrócić do Polski. Kiedy wysiada z samolotu w Polsce, Janek już na nią czeka. Opuszczają lotnisko, starając nie rzucać się w oczy: żadnych spojrzeń, żadnych uśmiechów, wymagany dystans musi być zachowany. Muszą być bardzo ostrożni, bo wokół jest wielu Saudyjczyków.

 

Niedługo po powrocie Amira wyznaje Jankowi, że ma męża. Słyszy, że on doskonale rozumie ciężar jej dylematów wynikający z faktu, że wywodzi się z zupełnie innej kultury. Tym bardziej docenia jej odwagę. Wynajmuje Amirze mieszkanie i zabiera na tydzień do Hiszpanii. Tam dziewczyna po raz pierwszy kąpie się w tym samym basenie, w którym pływają także mężczyźni: w Arabii Saudyjskiej są oddzielne baseny dla obu płci.

 

Podczas świąt Bożego Narodzenia Amira poznaje rodzinę Janka, która od początku bardzo ją lubi. Jego ojciec uczy ją polskiego, troszczy się o nią jak o własną córkę. Zupełnie inaczej niż rodzony ojciec, który był zdolny ją pobić. Kiedy dostaje na Gwiazdkę prezenty od rodziców Janka, cieszy się jak dziecko: – W moim kraju upominki otrzymuje się tylko na urodziny. Na święta [odpowiednik polskiego Bożego Narodzenia – przyp. red.] dzieci otrzymują małe kwoty pieniędzy – wyjaśnia. Także tradycyjne polskie potrawy są dla Amiry nowością, choć nie wszystkie przypadły jej do gustu. – Nie cierpię bigosu i pierogów, ale za to naprawdę polubiłam flaki – przyznaje.

 

 

Uciekaj od grzechu jak od węża, jeśli się bowiem zbliżysz, ukąsi cię: jego zęby to zęby lwa, co porywają życie ludzkie.

Amira zaczyna studiować w Krakowie biotechnologię. Okazuje się, że wraz z nią na roku jest trzech Saudyjczyków, w tym dwóch z jej rodzinnego miasta. Jeden wypytuje ją o nazwisko i o ojca. W głowie dziewczyny zapala się lampka ostrzegawcza: jest maksymalnie ostrożna. Podczas przerwy świątecznej „kolega” z roku wraca do kraju. Idzie do jej ojca i pyta, czy jego córka studiuje w Krakowie. Mówi, że dziewczyna nie chodzi na zajęcia. Kłamie, ale ojciec Amiry mu wierzy: dzwoni do niej z awanturą. Ożywają najgorsze wspomnienia… Kiedy dziewczyna spotyka „kolegę” na uczelni, spokojnie pyta, dlaczego narobił jej problemów? Chłopak nie odpowiada. – Pomyślałam: w porządku, zobaczymy, kto z nas zda. I oczywiście to on powtarza teraz rok – opowiada Amira.

 

W Polsce studiuje wielu Saudyjczyków: dostają stypendia od swojego rządu w wysokości 7 tys. złotych. Ponadto mają opłacane czesne oraz opiekę medyczną. Trzeba tylko spełnić pewien warunek: należy być mężczyzną albo kobietą, która przyjechała z mężczyzną. Dlatego Amira nie otrzymała wparcia rządowego, a za jej studia muszą płacić rodzice.

 

Muzułmanie studiujący w Polsce zazwyczaj są bardzo religijni, dlatego Amira musi być bardzo ostrożna w ich towarzystwie. Pewna dziewczyna za każdym razem, kiedy widzi chociaż mały kosmyk wystający spod chusty przykrywającej włosy, powtarza z przyganą: „Your hair”. Amira poprawia włosy i udaje, że o to dba, choć, jak twierdzi, tutaj nikogo to nie obchodzi. Reagowanie na uwagi innych Saudyjczyków jest trudne, ale sprawia, że jest bezpieczna, że nikt już na nią nie doniesie.

Wśród rzeczy dozwolonych rozwód jest przez Allaha najbardziej znienawidzony.

Kiedy Amira jest w Polsce, jej mąż ciągle do niej wydzwania. Chce mieć nad nią władzę: wypytuje, co robi, gdzie i z kim jest, wciąż podkreśla, że niepotrzebni są jej znajomi. Kiedy dziewczyna jest zmęczona udawaniem przed nim kochającej i stęsknionej żony, po prostu unika jego telefonów. Wtedy mężczyzna wpada we wściekłość. – Ta sytuacja była po prostu chora – mówi Amira. W końcu mówi matce, że związek jest już dawno skończony. Wspiera ją tylko Janek, jej rodzina – nie. Brat przebywający wtedy na studiach we Francji kategorycznie odradza rozwód. – Powiedział, że ojciec mnie zabije. Podobnie uważa siostra: zachęcała mnie, abym z nim została. Mówiła, że wykorzystałam jego uczucia. Wyzywała mnie, choć ja potrzebowałam jej wsparcia i szacunku – mówi Amira. Od tej pory między siostrami się nie układa.

 

Siostra Amiry jest rozwiedziona. Wcześniej wyszła za mąż za mężczyznę, który miał już jedną żonę, ona została drugą. W Arabii Saudyjskiej prawo dopuszcza posiadanie czterech żon. Ich dom został podzielony na dwie części: jedną zajmowała ona, drugą pierwsza żona z dziećmi. Mąż bił kobietę. – Moja siostra chyba myśli, że jeśli mąż cię bije to znaczy, że cię kocha – wspomina Amira. Uważa, że rodzeństwo odradzało jej rozwód z mężem z obawy przed tym, co powiedzą ludzie. – W Arabii wszyscy bardzo przejmują się opinią innych – mówi.

 

Amira czeka na rozwód już dwa lata. Koran dopuszcza unieważnienie małżeństwa. Jeśli chce tego mężczyzna, trwa to bardzo krótko, ale jeśli to wola kobiety, sprawa może się ciągnąć latami. Mąż Saudyjki żąda od niej zwrotu pieniędzy, które na nią wydał. Wysyła jej SMS-y, że ukradła mu pieniądze i że nigdy nie da jej rozwodu. Dlatego Amira nie może wrócić do kraju. – Boję się, że mąż zabierze mi paszport i już nigdy nie wrócę do Polski – mówi.

 

A Bóg nie lubi zepsucia.

Amira chce przejść na katolicyzm, ale potrzebuje czasu, by go poznać i zrozumieć. Parę miesięcy temu zaręczyła się z Jankiem. Zamieszkali razem, planują wspólne życie i… spodziewają się dziecka! Jej rodzina nadal o niczym nie wie. – Codziennie boję się, że się o wszystkim dowiedzą. Że przyjadą do Polski i mnie zabiją – mówi Amira.

 

Wszystkie dane bohaterów zostały zmienione.

Śródtytuły: cytaty z Koranu, Sunny Mahometa i Mądrości Syracha

 

Tekst: Magdalena Bojanowska
Ilustracje: Marta Stawska

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Chemik schodzi na złą drogę

Chemik schodzi na złą drogę

O Kacprze Choromańskim, który zawodowo analizuje krwawe ślady, pisze Anna...
Paweł Cywiński: Biedak ubrany w ideały

Paweł Cywiński: Biedak ubrany w ideały

„Duży Format zmonopolizował reportaż” – rozmowa z Pawłem Cywińskim
Nobel ma w sobie coś z kobiety

Nobel ma w sobie coś z kobiety

O Swietłanie Aleksijewicz, Nagrodzie Nobla i Białorusi pisze Alesia Ptushka...

Name required

Website